Showing posts with label food. Show all posts
Showing posts with label food. Show all posts

29/03/2015

Spring design

Chyba najczęściej przeglądanymi przeze mnie hashtagami na instagramie są te związane z jedzeniem. Jakiś czas temu, widząc kolejny pięknie opakowany produkt, wpadłam na pewien pomysł. Skoro od czasu do czasu piszę tutaj posty lekko związane z food studies, to dodam tutaj serię, w której co jakiś czas będę dzieliła się z wami pięcioma pięknie opakowanymi produktami do zjedzenia. I co najważniejsze, będę starała się wybierać produkty, po które sama bym sięgnęła, gdybym tylko miała okazję.
Pierwszy wpis z tej serii zaczniemy od pięciu produktów, których wzory na opakowaniach kojarzą mi się z wiosną, są kolorowe, kwiatowe, optymistyczne.

A zaczniemy we Włoszech, gdzie Giulio Garzisi w te subtelne pudełka pakuje szafran. I biorąc pod uwagę fakt, że jest to najdroższa przyprawa świata, nie dziwi mnie, że taki produkt ma tak staranne opakowanie. Zauważcie, że całość jest dokładnie przemyślana, twórca zadbał o każdy, absolutnie każdy szczegół. Oprócz szafranu, dostajemy moździerz, tłuczek, pęsetkę. To opakowanie to istne dzieło sztuki. Nie wierzycie? To sami zobaczcie, co kryje się wewnątrz.

Garzisi source

Drugim produktem, który chcę wam dzisiaj pokazać, jest pochodzący z Danii Tempt Cider, czyli cydr opakowany w puszki i butelki z bardzo barwnymi, kwiecistymi etykietkami. Autorzy wzorów na opakowaniach mówią, że mają one wyglądać na tyle niewinnie, by skusić (czyli po angielsku tempt) klientów do zakupu i wypróbowania. Mnie najbardziej podoba się to zielone opakowanie, a wam? A tu kulisy powstawania pomysłu na wzór i ideę tego produktu.


I ponownie przenosimy się do Włoch, a dokładniej do Florencji, gdzie pomiędzy wąskimi uliczkami kryje się herbaciarnia Tealicious. Tym, co mnie absolutnie urzekło w saszetkach, do których pakowana jest tam herbata, jest legenda, na której zaznaczony jest rodzaj herbaty oraz temperatura i czas parzenia, czyż to nie wygląda przepięknie?


Teraz przyszedł czas na serię opakowań na czekoladki w luksusowym londyńskim domu handlowym Fortnum & Mason. Jeżeli byliście w Londynie i spacerowaliście po Piccadilly, to być może tam trafiliście, a jeżeli nie, to polecam wstąpić i pooglądać jakie cuda tam mają. No ale do rzeczy. Opakowania Fortnum & Mason są kolorowe, przepełnione przyrodniczymi motywami. Pudełka kojarzą mi się z moim tegorocznym kalendarzem, więc to chyba znak, że mam jakąś słabość do takich wzorów :)


A na zakończenie, coś bardzo uroczego. No tak, ale skoro z tym produktem mamy rozpoczynać dzień, to chyba musi być opakowany pozytywnie, tak aby reszta dnia była udana. A mowa tu o brytyjskich płatkach śniadaniowych firmy Dorset Cereals, których opakowania ewidentnie kojarzą mi się z wiosną. A do tego ta czarująca reklama - zajrzyjcie koniecznie.


To tyle na dziś! Dajcie znać, jak wam się podobają zarówno dzisiejsze opakowania, jak i cała seria :) 
Pozdrawiam,
Karolina :) 

13/05/2014

Green smoothie

"A żeby pić pietruszkę z rosołu - tego jeszcze nie grali" - myślałam w trakcie picia pierwszej szklanki napoju Shreka. Gdy minęła faza sceptyczna, wpadłam się w stan istniej fascynacji. I trwa ona już parę dobrych tygodni.

I tak miksuję:
  • pół szklanki wody (zwykłej albo kokosowej) 
  • 1 banan
  • łyżeczkę nasion chia
  • sok z połowy cytryny
  • 1/3 pęczka pietruszki
Wszystko to wypijam i oczekuję efektów, o których wspomina Atlas roślin ogrodowych. Bo nie wiem czy wiecie, ale pietruszka zawiera witaminy A i C, żelazo i całą litanię innych elementów. W praktyce wpływa dobrze na wzrok, usuwa toksyny z organizmu, poprawia pracę waszego pęcherzyka. Cudowna roślina - rzec by się chciało. Ja piję ją głównie ze względu na oczy - noszę okulary i bardzo chciałabym, żeby moje oczy chętniej ze mną współpracowały.
Koktajl ten zagościł na stałe w mojej kuchni i jeszcze na długo w niej pozostanie. Jako, że staram się żyć coraz zdrowiej, to z pewnością przybliża mnie on do celu. A teraz chwytajcie blendery i miksujcie, bo o zdrowe ciało i umysł trzeba zadbać! :)

Pozdrawiam zielono,
Karolina

IMG_2787a
IMG_2788a
IMG_2793a

"I've never thought I will drink parsley from traditional Polish broth" - I thought when I was half way through my very first glass of green parsley smoothie. When the skeptical phase passed, I became totally fascinated by the Shrek's drink. And I've already kept on drinking it for a couple of weeks.

So I mix:
  • half a glass of water (tap or coconut) < / li>
  • 1 banana < / li>
  • a teaspoon of chia seeds < / li>
  • juice from half a lemon < / li>
  • one third of parsley bunch < / li>
Then I drink it and expect all the effects mentioned in the Garden plants encyclopedia. I'm not sure if you know but parsley contains A and C vitamins and loads of of other healthy items. It's said to improve you eyesight, remove toxins from the body and helps your bladder to work perfectly. What a lovely plant! I drink it mainly due to my not-that-great eyes because as I wear glasses, I'd love to make my eyes more cooperative.
This smoothie is permanently in my kitchen and will remain for quite long time . As I try to be more healthy, it certainly brings me forward to my goal. Now grab you blenders and mix something because it's you who has to take care of your healthy body and mind! :)

Green cheerio,
Karolina x

28/04/2014

Coconut water

Chyba już pora przestać zasłaniać się zjadaniem poświątecznych resztek i w końcu powrócić do zdrowego żywienia. A w tym temacie odkrywam Amerykę nieustannie. I właśnie jedną z takich ciekawostek jest woda kokosowa (znacie? pijecie?), na którą przypadkowo natknęłam się w sklepie jakiś czas temu. Doczytałam też o wszystkich jej magicznych właściwościach. No i właśnie...czytam o nich i czytam, i jestem pod mega turbo wrażeniem, bo oto ten przezroczysty płyn ze środka młodego, jeszcze zielonego, kokosa:
  • jest źródłem wielu witamin, magnezu, wapnia, potasu 
  • niszczy bakterie i wirusy
  • wspomaga odporność 
  • nawadnia organizm lepiej niż zwykła woda.
Mój entuzjazm jednak drastycznie spadł po pierwszym łyku, bo smak "surowej", niesłodzonej i naturalnej, jak zapewnia producent, wody mnie nie przekonał, ale idealnie sprawdziła się w moim ulubionym pietruszkowym koktajlu. No i cena też trochę odstrasza, więc woda kokosowa nie zagości u mnie na stałe, ale od czasu do czasu jaka miła odmiana - dlaczego nie. O, a jeżeli macie pomysły, gdzie można ją wykorzystać, to zapraszam do podrzucenia w komentarzach.

I guess it's high time to stop stop making excuse that I must eat all leftovers after Easter and eventually return to some healthier habits. And you know, I keep on discovering more and more in this topic. One of such curiosities is coconut water (do you know? do you drink it?), which I found in the shops lately. Later on, I read a bit about its magical properties and well, well... I read about them, and read, and they are so so so impressive, because this innocent transparent liquid from the inside of the young, still green, coconut:
  • is a source of vitamins, magnesium, calcium, potassium
  • kills bacteria and viruses
  • supports immunity
  • hydrates the body better than normal water.
My enthusiasm, however, drastically dropped after taking the very first sip because taste of "raw", unsweetened and natural, as the manufacturer wrote, coconut water didn't convince me. It is perfect in my favorite parsley smoothie though. Price is also a bit scary, so there will be no coconut water in my diet permanently. I'm going to use it from time to time only as a small variety of my diet. If you have any ideas how to use it, please leave your suggestions in the comments below.
coconut water
coconut water
Cheerio,
Karolina x

24/04/2014

Easter time!

Święta, święta i po świętach. Moje mini wakacje mijają tak szybko, że nie miałam wcześniej okazji wpaść tutaj i poopowiadać wam o paru zwyczajach świątecznych, które pielęgnujemy w rodzinnym domu. Jednak przede wszystkim jestem ciekawa jak to wygląda u was, więc zapraszam do dyskusji w komentarzach.
Ostatnią prostą przed Świętami otwiera Niedziela Palmowa, kiedy to głównym punktem dnia jest święcenie palemek, na pamiątkę przybycia Jezusa do Jerozolimy.

Holidays are already over. My tiny holidays are passing way too quickly because as you can see I didn't have a chance to pop in here earlier to tell you a bit about our Easter customs that we try to maintain in my family. To be honest, though, I'm most of all curious how it looks like at your place, so feel free to join the discussion below.
The final straight before Easter is started on Palm Sunday, when palms are consecrated to commemorate the arrival of Jesus into Jerusalem.
IMG_2642a

Następne znaczące wydarzenie ma miejsce w Wielką Sobotę, kiedy to święcony jest koszyczek, w którym znajdują się jajka, sól, baranek, chleb, wędlina, chrzan i ciasto. Wszystkie te elementy symbolizują dar życia, łagodność czy dobrobyt.

The next major event takes place on Holy Saturday when people consecrate some baskets in churches. The baskets contain eggs, salt, Easter lamb, bread, ham, horseradish and cake. All these things stand for the gift of life, gentleness or affluence.
IMG_2645a

No a w niedzielę przychodzi czas na ucztowanie. Rozpoczynane uroczystym śniadaniem, które ja tylko delikatnie skubię, bo potem nadchodzi czas bab, serników, mazurków i czekoladowych zajączków, który uwielbiam.

Then we celebrate Easter Sunday is a feasting day. It's initiated by family breakfast which I just gently nibble, because afterwards it's time for cakes, cheesecakes or chocolate bunnies, which I all truly love.
IMG_2637a
IMG_2628a
IMG_2651a
Cheerio,
Karolina x

09/04/2014

Homemade granola bars

Od kiedy zaczęłam pracę nad zdrowym stylem życia, obsesyjnie poszukuję zdrowszych alternatyw w moim codziennym jadłospisie. Ostatnio pod lupę wzięłam szybką przekąskę jaką są batoniki muesli. Intuicja podpowiadała mi, że te w sklepach nie są aż tak zdrowe i niewinne, więc postanowiłam takie cudeńka przygotować sama.

Do wykonania ośmiu sztuk średniej wielkości wykorzystałam:
  • 150g płatków owsianych
  • 80g mieszanki nasion chia, jagód goji, nasion słonecznika i dyni, suszonej żurawiny, orzechów i migdałów - choć dokładny skład i ilość tej mieszanki zależy od waszych preferencji
  • łyżeczka miodu
  • trzy czubate łyżki masła orzechowego

Since I started switching into more healthy lifestyle, I'm obsessively looking for healthier alternatives in my daily diet. Recently I took a closer look at a quick snacks like granola bars. My intuition told me that these available in stores are not that wholesome and innocent as they should be, so I decided to prepare them myself.

To prepare eight medium-sized pieces I used:
  • 150g oatmeal
  • 80g of mix of chia seeds, goji berries, sunflower and pumpkin seeds, dried cranberries, nuts and almonds - although the exact ingredients and quantity of them depends on your preferences
  • a teaspoon of honey
  • three heaping tablespoons of peanut butter
IMG_2430a

Następnie wszystkie składniki wymieszałam i przełożyłam do foremki mocno dociskając, dzięki czemu wszystko dobrze się razem skleja. Następnie foremkę wstawiłam do lodówki na całą noc, a kolejnego ranka cieszyłam się moim smakołykiem.

Then I mixed all the ingredients and transferred them into a mould, pressing firmly so it glues well together. After that, I put the mould into the fridge for a night so that I could enjoy my delicacy following morning.
IMG_2443a
IMG_2445a

A, no i uważajcie, bo takie wynalazki niestety zbyt szybko znikają w otchłaniach przełykowych. :(

Oh, and be careful because those beauties disappear way too quickly in people's tummies. :(
IMG_2457a
IMG_2465a
Cheerio,
Karolina x

26/02/2014

Can I bake doughnuts?

W paru miejscach na świecie, okres karnawału żegna się słodkościami. Ja również poddaję się tej miłej dla podniebienia, choć niekoniecznie dla ciała, tradycji. Wcześniej jednak poszperałam trochę i wynalazłam ciekawą wersję klasycznych pączków, bo - uwaga, uwaga - pieczemy je w piekarniku. I choć nasze słodkości nie ociekają tłustym, lepkim olejem, to wciąż są pyszne, sami spróbujcie.

Przepis znalazłam tutaj, zrobiłam wszystko tak jak napisane, choć swoich pączków nie utopiłam w maśle i cukrze po upieczeniu, wystarczy tego dobrego. Zamiast tego część pączków polukrowałam i posypałam skórką pomarańczową, część nadziałam dżemem malinowym przed upieczeniem, lecz większość pozostawiłam zostawić bez dodatków.
Przygotowałam:

  • 1 i 1/3 szklanki letniego mleka 
  • 1 paczka drożdży suchych 
  • 2 łyżki roztopionego masła 
  • 2/3 szklanki cukru 
  • 2 jajka 
  • 5 szklanek mąki pszennej 
  • 1 łyżeczka soli 
 A następnie wymieszałam wszystkie składniki, wyrobiłam ciasto, odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na dwie godziny, rozwałkowałam, wycięłam koła - w takim kształcie są polskie pączki, szybki rzut na blachę i do piekarnika na 8 minut w 180 stopniach i voilà! A czym wy zajadacie się w Tłusty Czwartek?

People say goodbye to the carnival by eating sweets in a few places in the world. I also take part in this tradition which is pleasant for the palate but not necessarily for the body. However, I surfed the net a bit and found an interesting version of the classic doughnuts, because - attention - we bake them in the oven. Although our sweetie pies are not dripping with fatty, sticky oil, they are still delicious, give them a try.

I found a recipe here and did everything as written there. With one tiny exception 0 I just didn't dipped them in butter and sugar after baking, I didn't want anything extra like that. Instead, I prepared some icing for some sprinkled them orange peels, I also stuffed some with raspberry jam before baking, but most of them I decided to have plain.
I prepared:

  • 1 1/3 cups warm milk 
  • 1 packet dry yeast  
  • 2 tablespoons butter 
  • 2/3 cup sugar 
  • 2 eggs 
  • 5 cups all-purpose flour
  • 1 teaspoon salt
Then I mixed all ingredients, kneaded the dough, put it in a warm place so it rises for two hours, rolled it out, cut out circles - that's the shape of traditional Polish doughnuts, put on the baking sheet and finally put into the oven for 8 minutes at 180 degrees. And what are you eating on Shrove Thurs/Tuesday?
IMG_2156a
IMG_2141a
IMG_2152a
IMG_2150a
Cheerio,
Karolina x

10/02/2014

A mug of hot chocolate

W miniony weekend holenderska pogoda była daleka od rozpieszczania mnie - panował silny wiatr, plucha i hektolitry deszczu. Z tej wyjątkowo przygnębiającej okazji postanowiłam dogodzić swemu podniebieniu kubkiem gorącej czekolady. Niestety, nie znam niezawodnego przepisu na taki smakołyk, dlatego sięgnęłam po sprytny wynalazek zachodnich leniuszków, czyli czekoladową kostkę na patyku. Lub łyżeczce, jak to było w moim przypadku. Sam chocostick jest banalnie prosty w obsłudze - podgrzewamy mleko, zanurzamy kostkę, mieszamy i voilà.

The weather in Amsterdam was far from spoiling me last weekend - we had a very strong wind and litres of rain. Because of that extremely depressing moments, I decided to indulge myself and my palate with a nice mug of hot chocolate. Unfortunately, I haven't discovered any reliable recipe for such a lovely treat so I made use of the clever invention of some Western lazy-bones which is a chocolate cube on a stick. Or a spoon, as it was in my case. Chocostick itself is pretty easy to use - just heat up some milk, put the cube in, stir and it's ready.
IMG_1865a
IMG_1866a
IMG_1871a
IMG_1877a

Przyznaję jednak, że poszukuję czegoś bardziej gęstego do wykonania samemu w domu, więc jeżeli macie swoje ulubione przepisy na gorącą czekoladę, to zapraszam do podzielenia się. A teraz walczcie z obowiązkami i wytrwajcie do weekendu!

Cheerio,
Karolina x
I admit that I'm looking for hot chocolate that is more thick and easy to prepare at home so if you have a favorite recipe, please share it with me. Good luck with the rest of the week, just keep it up to the weekend!

17/05/2013

Marmite - do you love it?

As a part of my every-Friday-series, I want to show you Marmite today. That's a famous spread, which is made of yeast as a by-product while beer brewing. Does it sound horribly? Probably. Personally, I am not a big fan of Marmite, probably because of its salty flavour. Moreover, it looks like a thick paste almost like a polish and an intensive smell which stays in room for long after finishing the toast with the spread :D That product-legend, which was even a Christmas decoration in London, is not something I am keen on but I still recommend trying it, I assure you'll have a lot of fun! :)
I nearly forgot to mention a popular catchphrase which goes together with the spread: 'Love it or hate it'. There are really these two options possible, I haven't met anybody indifferent to Marmite's taste yet.

W ramach copiątkowej serii, dzisiaj zaprezentuję wam Marmite, czyli smarowidło do kanapek, będące wyciągiem drożdżowym, powstającym podczas warzenia piwa. Brzmi strasznie? Być może. Osobiście nie zasmakował mi Marmite, być może przez zbyt słonawy smak. Dodatkowo ma konsystencję gęstej pasty, aż chciałoby się powiedzieć, że do butów i bardzo intensywny zapach, który unosi się w powietrzu na długo po zjedzeniu tosta z ową pastą :D Produkt-legenda, który nawet zdobił ulice Londynu na Święta, nie podbił mojego serca, ale mimo to polecam spróbować, emocje gwarantowane! :)
A, no i nie bez powodu produkt reklamowany jest sloganem 'Love it or hate it', bo na prawdę możliwe są tylko dwie opcje - kochasz lub nie, nie spotkałam jeszcze nikogo neutralnego wobec smaku Marmite.





Cheerio,
Karolina x

29/01/2013

Chocolate Festival

Today it's time for a journey back in time to the beginning of December last year. The really scrumptious Chocolate Festival took place then organised by intensively-working Southbank Centre. The rule of festival was based on sweetening people's organisms - a variety of different stalls with handmade chocolates and other confectionery has been prepared. There were a lot of chocolate to drinking and eating, cupcakes, biscuits, truffles. Besides the sweetness' manifesto part, there were some workshops connected with chocolate.
Dzisiaj przenosimy się w czasie do początku grudnia zeszłego roku. Otóż wtedy to miejsce miał przepyszny Festiwal Czekolady, zorganizowany przez bardzo intensywnie działające Southbank Centre. Sam festiwal polegał głównie na słodzeniu organizmu - przygotowanych zostało mnóstwo różnorakich stoisk z wyrobami czekoladowymi i ogólnocukierniczymi: ręcznie robione czekolady do jedzenia i picia, babeczki, ciasteczka, trufle. Ale oprócz części będącej manifestem słodkości, były też różnego rodzaju warsztaty okraszone czekoladą.









I made up my mind to buy myself a mug of hot chocolate with chilli which turned out to be perfect decision. Chilli didn't affect the taste of the drink, it just makes the beverage to be much more warming up for the body which was very useful in that chilly morning. Moreover, I had a really light and yummy pastel de nata stuffed with raspberries and quite stodgy but still delicious salty peanut caramel brownie.
Yummy scrummy!
Oh, do you like chocolate? If yes, what type of it?

Sama zdecydowałam się na gorącą czekoladę z dodatkiem chilli, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Chilli okazało się nie wpływać na smak czekolady a jedynie na jej funkcję rozgrzewającą, którą oczywiście wzmacniała, co było mega pomocne podczas tamtego mroźnego przedpołudnia. Dodatkowo, spałaszowałam bardzo lekkie pastel de nata z malinami, a także dość zapychające brownie z solonymi orzeszkami ziemnymi na polewie karmelowej. Pychotki!  
A czy wy lubicie czekoladę, a jeżeli tak to jaką?









Cheerio,
Karolina

18/01/2013

Full English Breakfast

Yucky Christmas pudding and fatty breakfast are, I reckon, two dishes that every foreigner can assign as part of English cuisine. However, there are a lot of yummy chunks among English food.
Here I am to prove you that traditional cuisine is much more interesting that those two things from the beginning. I'm starting new series on my blog, which will be published regularly, with something almost mythical today, stay tuned ;) 
Podejrzewam, że obrzydliwy pudding świątecznym oraz megatłuste śniadanie to dwa dania, które wymieni każdy obcokrajowiec zapytany o kwiatki kuchni angielskiej. Jednakże, kuchnia ta ma wiele, wiele pysznych kąsków. Właśnie po to tutaj jestem, aby pokazać, że tradycyjna kuchnia angielska jest o wiele bardziej wartościowa niż te dwa dania z początku. Dzisiaj zaczynam nową, regularną serię na blogu od zaproszenia na coś wręcz mitycznego ;)

To prepare full English breakfast in my personalised version I will need...
1. Tinned baked beans - I chose that one in the shop, however, they don't have that sweet flavour I liked in beans while I had breakfast in the restaurant
2. Sausages wrapped up in bacon - I killed two birds with one stone as I connected sausage part of breakfast with bacon part of breakfast
3. Two toasts
4. Earl Grey tea bag
5. Two eggs
6. Potato
7. Onion
8. One tablespoon of oil 


Do przygotowania mojej wariacji na temat śniadania angielskiego potrzeba:
1. Puszki fasolki w sosie (a'la po bretońsku) - padło na taką firmę, choć nie jest ona tak słodka, nad czym ubolewam, jak ta, którą kiedyś jadłam na mieście
2.  Parówki wieprzowe zawinięte w boczek, czym łączę jedzone osobno parówki  i bekon, wchodzące w skład menu śniadaniowego
3. Dwie kromki chleba tostowego
4. Torebka Earl Grey'a
5. Dwa jajeczka
6. Ziemniak
7. Cebula cebulasta
8. Łyżeczka oleju


First of all, I put sausages with bacon into the oven for 20 minutes at 220ºC/430ºF. Then, to prepare hash browns I dice half of onion, grate a potato, add an egg, pinch of salt and pepper. I mix ingredients and fry a mixture in oil.

Zaczynam od włożenia kiełbasek do piekarnika - 20 minut, 220 stopni. Następnie czas na hash browns, czyli placki ziemniaczane - kroję połowę cebuli, ucieram ziemniaka, dodaję jajko, szczyptę soli i pieprzu, mieszam i smażę na oleju.


It's time for scrambled eggs - I melt butter on a frying pan, sweat the other half of the onion, add an egg with pinch of salt and pepper.
Teraz czas na jajecznicę - topię masło, szklę cebulę, dodaję jajko, szczyptę soli, pieprzu, smażę aż do ścięcia się jajka.



Finally, I heat baked beans up, brew a mug of tea, pour an orange juice into the glass, add some tomatoes, prepare toasts. My first lovely, yummy, home-made English breakfast is ready to eat now.
W końcu czas podgrzać fasolkę, zaparzyć herbatę, dodać szklankę soku pomarańczowego, pomidorki, podgrzać tosty. Teraz już moje pyszne pierwsze angielskie śniadanie domowej roboty jest gotowe.


This time my breakfast consists of: mug of tea with milk, glass of orange juice, scrambled eggs, sausages wrapped up in bacon, baked beans, toasts with butter, tomatoes, hash browns.
I had breakfast in the restaurant once which you've already seen and which consisted of: baked beans, fried mushrooms, bacon, hash browns, sausage, poached egg, fried egg, toasts with butter, tea with milk.
Tym razem moje śniadanie składa się z: kubka herbaty z mlekiem, kiełbasek z boczkiem, fasolki w sosie pomidorowym, tostów posmarowanych masłem, pomidorów, placków ziemniaczanych.
Na swoim koncie mam też zjedzone śniadanie, które już widzieliście, składające się z: fasolki, smażonych pieczarek, boczku, placków, kiełbasy, jajka w koszulce, jajka sadzonego, tostów, herbaty z mlekiem.


In old Britain, blue-collar workes had to start their day with fat, hearty breakfast to gain power for a whole day of working hard. That warm breakfast was a source of energy to work.
It's also about using leftovers (black pudding or vegetables in bubble and squeak) from the previous day dinner up.
Oh, and one more thing, cereals or juices aren't part of the breakfast since the dawn of civilization. They became popular about 60 years ago as, I think, people wanted to make their breakfast healthier and lighter.

Cheerio,
Karolina x
W dawnych czasach, kiedy to pracownicy fizyczni wychodzili rano do pracy i wracali dopiero wieczorem, musieli oni zjeść rano tak obfity i tłusty posiłek, by mieć energię na cały dzień. 
W śniadaniu chodzi również  o pozbycie się resztek (kaszanki, czy podsmażonych warzyw) z obiadu z dnia poprzedniego.
I jeszcze jedna rzecz. Otóż, płatki śniadaniowe czy soki owocowe nie są częścią śniadania od zawsze. Stały się popularne w XX wieku, bo jak podejrzewam, ludzie potrzebowali czegoś lżejszego, no i zdrowszego.


26/09/2012

London Borough of Lewisham

My dream/goal for my year in London is to visit every borough of London. I started off in the Borough of Lewisham which is in a close proximity to the one I live in. The Horniman Museum and Gardens in Forest Hill is a very nice place to visit. The museum was established by Mr Horniman whose father was the owner of a profitable tea business. Because he was well-to-do, he could fulfill his fondness for collecting by travelling around the world. Around the museum, there is a big garden with a nice skyline of London and enormous musical instruments which make real sounds.
Moim marzeniem na rok w Londynie jest odwiedzenie każdej z gmin miasta. Mój plan zaczęłam wypełniać od gminy Lewisham, która sąsiaduje z tą, w której mieszkam. Fajnym miejscem do zobaczenia jest Museum i Ogrody Hornimana w Forest Hill. Museum zostało założone przez pana  Hornimana, którego ojciec był właścicielem dochodowej firmy herbacianej. To właśnie dzięki majątkowi ojca, Horniman-syn mógł rozwinąć swoją pasję kolekcjonowania i podróżować po świecie. Wokół muzeum znajduje się dość ogród z widokiem na centrum, a także ogromnymi instrumentami.






There are various exhibitions in the museum - collections of natural history, anthropology and musical instruments exhibits. However, the display I enjoyed the most is a temporary exhibition connected with clothes worn by citizens of London nowadays. More details on the leaflet below.

W muzeum jest parę różnych wystaw - historii naturalnej, antropologiczna, czy instrumentów muzycznych. Jednakże, wystawa, która najbardziej mi przypadła do gustu, to była tymczasowa wystawa związana z ubraniami ówczesnych mieszkańców Londynu. Więcej informacji na ulotce.
 

>The exhibition consisted of a random outfit in a cabinet, a description of a person who's clothes we can see and a short interview and a film about his/her wardrobe. Below you can see a part connected with a woman from Poland.
Na wystawę przypadała gablotka z wyrywkowym ubiorem, opisem osoby, która użyczyła swoje ubrania na wystawę a także krótki wywiad i film na temat zawartości szafy danej osoby. Na zdjęciu poniżej znajduje się gablotka Polki, mieszkającej w Londynie.



Except Londoners' clothes, there are some other things connected with clothing from different parts of the world. The things below are typical African combs.

Oprócz ubrań Londyńczyków, wystawa obejmowała też inne rzeczy z kategorii ubiór/wygląd, pochodzące z różnych części świata, dlatego też poniżej widzimy typowe afrykańskie grzebienie.



Horniman Museum and Gardens
100 London Road
Forest Hill,
London
SE23 3PQ 


After a long but pleasant visit to the museum, I went to Lewisham to try traditional English breakfast over there. I found a restaurant earlier in which you pay £6 and create your own traditional breakfast from 20 different components in the menu. I've chosen the following food: 1 - beans; 2 - mushrooms; 3 - bacon; 4 - hash browns; 5 - sausage; 6 - poached egg; 7 - fried egg; 8 - tea with milk; 9 - toast. To be honest, I was very excited while eating that meal because of my interest in British culture. I must say that it wasn't that bad, I really liked beans which were sweet and properly prepared.
Po długiej, acz interesującej wizycie w muzeum, wybrałam się do Lewisham na tradycyjne angielskie śniadanie! :D Wcześniej już znalazłam restauracę, która takowe śniadanie serwuje za 6 funtów i wygląda to tak, że spośród 20 części składowych wymienionych w menu, komponuje się własne śniadanie. Wybrałam: 1 - fasolka; 2 - pieczarki; 3 - bekon; 4 - hash browns, czyli coś jak placki ziemiaczane; 5 - parówka; 6 - jajko w koszulce; 7 - jajko sadzone; 8 - herbata z mlekiem; 9 - tost. Nie ukrywam, że byłam mega podekscytowana tym śniadaniem z racji mitów krążących po świecie - to śniadanie wcale nie jest takie złe.



Maggie's Cafe and Restaurant
322 Lewisham Road
Lewisham London
SE13 7PA


The last place in that borough I visited Blackheath which has not only a very large grassy field but also quite small but very atmospheric village.

Ostatnim miejscem na liście było Blackheath, które nie jest jedynie ogromnym trawiastym polem, ale też małą, ale nastrojową dzielnicą.


In Blackheath, I found a tiny bakery there called Boulangerie Jade with a lovely confectionery. I decided to have a "Moulin Rouge" - a cake with light raspberry mousse and a madeleine sponge which was very very delicious - I was afraid that the mouse would be too sweet so that's a big advantage of that cake.

W Blackheath znalazłam małą cukiernię Boulangerie Jade z przepięknymi wyrobami. Zdecydowałam się na "Moulin Rouge" czyli ciastko z lekką pianką malinową na magdalenkowym biszkopcie, które było przepyszne. Zaraz po kupieniu zaczęłam żałować wyboru, myśląc, że pianka będzie mdła i zbyt słodka, ale moje obawy okazały się nieprawdziwe, na szczęście! :D


Boulangerie Jade
44 Tranquil Vale 
Blackheath, London
SE3 0BD


Cheerio,
Karolina :)